Większość "przywódców" na Zachodzie to oczywiście marionetki, które nie mają władzy, by samemu robić cokolwiek. Dlatego pozbyli się kłopotliwego Trumpa i zastąpili go obłąkańcem, któremu nie wolno nawet odpowiadać samodzielnie na pytania. Wystarczy spojrzeć na innych "przywódców" na całym Zachodzie, którzy powtarzają ten sam program, bez cienia różnicy politycznych między "konserwatystami" a "liberałami". Jest to szczególnie prawdziwe, jeśli chodzi o covid, szczepionki, globohomo, globalne ocieplenie, poparcie dla Izraela itp. "Konserwatyści", marionetka Rothschilda Macron i ta baba z końskimi zębami z Nowej Zelandii są na tej samej stronie, jeśli chodzi o wolność swoich narodów. Ci ludzie nie są przywódcami, są głupimi istotami stworzonymi, by być publiczną twarzą i urzeczywistniać wolę elity, która jest zbyt bystra, by kiedykolwiek osobiście zaangażować się w politykę.