@Paulina
Tak może się wydaje, ale wtedy kobieta jest rozczarowana że tego nie wiem. (Większość zachowuje się tak jakbym miał wiedzieć o niej wszystko zanim byśmy się nawet spotkali. Co jest dosyć niemożliwe)
Dziękuje, wychodzę z zaufaniem do drugiej osoby więc i zaufanie wzrasta do mnie i też. Tyle że rozczarowanie pewnym zachowaniem wtedy też i bardziej boli. Nie komunikując to do mnie słowami (bo powinienem to już wiedzieć) doprowadzało często do nieporozumień.
Więc wysokiego poziomu zaufanie ma też swoje zalety, ale też i wady.
Bardzo ucierpiałem pamiętam jak wcześniejsza narzeczona ukrywała czemu nie mogła się z mną spotkać danego dnia, i to publicznie mi to powiedziała. (bo miała wcześniej umówione by wyjść imprezować z koleżankami z pracy. A jej były jej chciał zabronić z oczywistych powodów)
Ja nie wiedząc czemu nie chciała się z mną spotkać nagle i nie chcąc mi tego powiedzieć wiedziałem że czegoś ukrywa, i pół sekundzie potem patrzyła z uśmiechem na kolegę z pracy. To wtedy mózg mi zaczął wmawiać podejrzające się historie.
Co było prawdą do dziś nie wiem, ale to że miała z koleżanki gdzieś wyjść choć nie było by to pozytywne. To bym to zrozumiał z niechęcią. Ale nie podzieleniem się z mną tej informacji, to już było podejrzane bo myślałem że dzielimy się z wszystkim między sobą. A tu pojawił się dowód tego, że coś ukrywa jawnie i nie chce z mną tym się podzielić.
Jako że jestem dosyć otwartą osobą, i mało rzeczy mnie zraża. To pomyślałem że mogło to być jedynie ukrywanie afery przed mną, który żądny rozsądny człowiek by nie podzielił z osobą którą się zdradza.
Zaczął się wtedy własny kocioł nieufności wobec osoby której myślałem że jest katoliczką i prawdomówną. Byłem bardzo zaskoczony i rozczarowany, więc jak teraz jestem z osobą która pod żadnym kątem nie jest katoliczką to nie mam takich samych oczekiwań.
Jedynie problem to że nie będzie dało zrobić ślubu, bo ona nie uznaje kościoła i jest jej jawnym wrogiem. Co dla mnie jest przykre bo jestem częścią kościoła i kościół jest jedno z podstawowych części mojego życia.
Po prostu zatraciłem nadzieje w to że jak kolwiek kobieta potrafi dochować sakramentu małżeńskiego tutaj teraz na ziemi. Mam nadzieje że się bardzo grubo głęboko mylę