Mężczyźni różnią się od kobiet, a kobiety od mężczyzn. I fajnie.
Ale nie można wszystkich kobiet czy wszystkich mężczyzn wrzucać do jednego worka. Są ludzie fajni, mniej fajni i kanalie. Mądrzy i mniej mądrzy. Ciekawi i nudni.
Trzeba po prostu znaleźć sobie kogoś o podobnych wartościach i tyle.
Natomiast patriarchat czy matriarchat nie usprawiedliwiaja przemocy i tyle. Bez względu na to czy jest to przemoc wobec żony, męża czy dzieci.
Pamiętam takie szczere wyznanie mężczyzny, który teraz byłby po szescdziesiatce, o jego dzieciństwie - coś o czym rzadko ktoś mówi, a poza tym o czasach, w których zwykle trwało się w małżeństwie bez względu na to jakie ono byłoby. Jego ojciec bił mamę. Kiedy miał piętnaście lat po prostu stanął między nimi i powiedział ojcu, że jeśli jeszcze raz uderzy mamę, to on uderzy jego.
To ten chłopak wykazał się prawdziwym męstwem, a nie jego ojciec, który tłukł matkę.
Co jest męskiego w przyłożeniu komuś slabszemu?
A różnimy się fizycznie. Oczywiście to wszystko zależy, ale jednak kobiety jednak zwykle są słabsze fizycznie i drobniejsze od mężczyzn. Oczywiście są wysokie kobiety i niscy mężczyźni, ale tak czy inaczej hormony też wpływają chocby na budowę ciała.
Różnimy się też biologicznie. Kobieta w ciąży czy połogu raczej średnio nadaje się do walki czy polowania choćby miała metr osiemdziesiąt i sto kilo wagi, a w czasach gdy o antykoncepcji nie wiedziano nic, kobiety rodziły spokojnie przez kilkadziesiąt lat swojego zycia jeśli któraś ciąża ich nie osłabila lub nie zabiła. Tudzież inna przypadłość fizyczna czy choroba.
Co do romansów, to nie czytam, więc trudno mi się wypowiadać. Greya też nie czytałam i nie oglądałam. Nie moja bajka. Pytanie czy jak ktoś jest fanem kryminałów lub fantasy to odpowiednio planuje morderstwo bądź walczy z krasnalami czy innymi elfami w wolnej chwili.
Super jak dwojka ludzi spotka się i zbuduje fantastyczny związek, ale jeśli tak nie jest, jeśli jedna strona jest krzywdzona, to po co w nim trwać?
Ale nie bądźmy też hipokrytami i nie uniewazniajmy ślubu kościelnego ot tak, bo z tamtym czy tamtą mi nie wyszło, ale fajnie jest brać ślub w kościele, to sobie poprzedni pozwolę unieważnić.
Się napisałam - będzie za kilkanaście innych postów.