@pawian, widac ile zrozumiales, PRL-owskie wyksztalcenie...
W zdrowej rynkowej gospodarce posiadany pieniadz jest odbiciem tego ile korzysci przynosisz spoleczenstwu i w konsekwencji gospodarce.
Im wieksze i bardziej pozadane kwalifikacje polaczone z pracowitoscia, przedsiebiorczoscia i pomyslowoscia tym wiekszy dochod.
A glosowanie portfelem, poprzez np: wybieranie produktu czy uslugi, jest najwyzsza forma wybierania bo kosztuje tego kto wybiera. Koszt ten, w wiekszosci wypadkow, jest wynikiem czasu i wysilku potrzebnego na zdobycie tego pieniadza.
Z kolei glosowanie przy urnach nie kosztuje nic i byle glupiec [i golodupiec] to potrafi. I wlasnie Ci glupcy widzac ze ci pracowici i zdolni zgarniaja profity glosuja na tych ktorzy obiecuja ze tamtym ukradna a im dadza bo im sie nalezy.
Co jest jednak w tym wszystkim najbardziej przewrotne to ci, ktorzy domagaja sie "sprawiedliwosci spolecznej" ponosza pozniej jej koszty jako podatnicy bo Ci ktorzy sie dorobili maja na tyle oleju w glowie ze wiedza jak dziala pieniadz i jak sie uchronic przed ta grabieza podatkowa.
Jesli mi nie wierzysz to pomysl kiedy ostatnio dostales caly wypracowany dochod do reki do wlasnorecznego rozliczenia a nie pensje netto po odtraceniu wszystkich swiadczen przez pracodawce?...