Obiecuje że się poprawię. Po prostu miałem wrażenie że i tak nikt tego nie czyta.
Ludzę się nadzieją, że ojczysta mowa zakwitnie na lamach Dyrdymałek. Moje kontakty, nie licząc rodziny, z ojczystym językiem, raczej sporadyczne.
Rozczarowany, królująca na lamach zawiścią, małostkową zazdrością, na Dyrdymałkach bywałem tylko od czasu do czasu.
Rozwścieczona Hydra, roszcząca prawo do traktowania Dyrdymałek niczym własną piaskownicę bezlitośnie niszczyła każdy odruch oporu,każdą niezależną myśl.Każdy chybiony przecinek, każdy błąd, był traktowany jak zbrodnia.Całując dupy wszystko dało się naprawić, choc nie każdy miał na to ochotę.
Dzis,spokojnie, banda histeryków znikła jak koszmarny sen, mam nadzieje że bez powrotu. Sprzeczki, przepychanki, czy też obelgi , na Dyrdymałkach mają swoją rację bytu, jednak kłamstwa, przekręcanie faktów, podstępy, ataki na niewinnych nie biorących udziału, w rozmo ch, członków rodziny to bridge to far.Czytałeś wzmiankę skomponowaną przez Johnny Reb, który polskim językiem nie pisze?. Atak i krytyka natychmiastowa, to jakaś pozostałość po bandzie Literackich Krytyków, którzy bezkarnie hulali na lamach Dyrdymałek, Dziś tylko Milo samotnik bez głowy pozostał::: )))