Ale i tak prostaczki umysłowe zagłosują na PiS bo chociaż kradnom, to się dzielom.
Ano niestety. Ale obawiam się, że zagłosują nie tylko dlatego, że PiS się z nimi dzieli, ale też dlatego, że wielu z nich jest takich jak PiS... Skądś ten PiS się wywodzi, bo przecież z kosmosu nie spadł...
Btw, przypomniała mi się jedna sytuacja, o której opowiedziała mi mama... Czekała na przystanku na autobus, a wraz z nią grupka ludzi, głównie starszych osób. Podszedł młody chłopak z ulotkami i zaczął je rozdawać - ulotki informowały i zachęcały do wzięcia udziału w referendum o odwołanie ówczesnego prezydenta miasta (Lubawski). Lubawski był prezydentem chyba od zawsze, pamiętam nawet jak odwiedzał nasze liceum. Ulotka była zatytułowana "Kielecka Ośmiornica", jeśli dobrze pamiętam, i informowała o tym jak się Lubawski urządził w Kielcach, co tam pozałatwiał rodzinie i znajomkom, jak zadłużył i zabetonował miasto i że według sondażu 80% młodych Kielczan uważa, że bez znajomości nie znajdzie się w ich mieście pracy.
Staruszkowie zrobili się agresywni, zaczęli przeganiać tego chłopaka, drzeć się na niego, więc moja mama (w lekkim szoku) stanęła w jego obronie. Jakaś staruszka powiedziała, że miasto wyładniało za czasów Lubawskiego, na co moja odpowiedziała, że on tylko zadłużył miasto, nakradł, a Kielce wyładniały dzięki funduszom z UE, które samorządowcy załatwiali, a nie prezydent. Odpowiedź staruszki na to była rozbrajająca w swojej szczerości: "No to Lubawski już się przynajmniej nakradł! Przyjdzie nowy, to znowu będzie kradł!"
xD
Takie "standardy" ludzie mają... Smutne to. Nie zdziwiłabym się gdyby jakaś babuszka w Rosji tak Putina broniła...
O ile pamiętam wtedy referendum było nieważne, bo za mało ludzi wzięło w nim udział. Lubawski przegrał z Wentą dopiero w wyborach na prezydenta miasta.
tylkocześćpowiedziałem i nawet nie odpowiedziały a rozmawiałem z nimi tydzień temu izachowały się za same cześć jakbym ich chciał zgwałcić a miały conajmniej 15 skończone.
To że 15 lat to w Polsce "wiek zgody" nie oznacza, że większość społeczeństwa uważa zainteresowanie faceta przed czterdziestką piętnastoletnimi dziewczynami za normalne. To nie jest normalne (przypuszczam, że nie tylko w Polsce), że nieznajomy 37-letni facet podchodzi i zagaduje do nastolatek. Możliwe, że za pierwszym razem z Tobą rozmawiały z grzeczności, albo po prostu nie wiedziały jak się zachować. Może dopiero po rozmowie z Tobą, jak już odszedłeś, to sobie przeanalizowały sytuację i przyszło im do głowy, że jesteś jakimś zbokiem, który się do nich podwalał. A może wyszło to już podczas rozmowy - może Twoje zachowanie wydało im się dziwne.
a jak dziwnie się zachowały potem jakby uciekały ode mnie jakbym kurwa chciał je porwać bo hej powiedziałem.
Bardzo dobrze zrobiły. Ze zbokami lepiej nie wchodzić w rozmowę, lepiej unikać i się oddalić. Nie zachęcać ich przez bycie grzeczną, bo jeszcze sobie jakieś "zainteresowanie" nimi ubzdurają.
a w ogóle ostatnim tygodniu jedna z nich mi powiedziała "a ile ma pan lat" i czulem się staro
Bo dla piętnastoletniej dziewczyny jesteś stary. To że zapytała ile masz lat oznacza, że wydało jej się dziwne, że facet w Twoim wieku zagaduje do piętnastolatek. To nie ta dziewczyna miała "pojebane" w głowie, że się o Twój wiek zapytała, tylko Ty masz pojebane w głowie i dlatego tak na Ciebie reagują.
Nieważne czy zaczniesz od rozmowy o podróżach - one i tak wiedzą, że takim zbokom jak Ty chodzi tylko o jedno. A i nawet samo zagadanie faceta po trzydziestce do obcych piętnastolatek (i to jeszcze na basenie, kiedy dziewczyny są w kostiumach kąpielowych) nie jest uważane za normalne - więc raczej nie spodziewaj się pozytywnych reakcji. To ich zachowanie jest normalne, a nie Twoje.
Btw, kiedyś jako dziecko odwiedziłam ciotkę, wujka i rodzeństwo cioteczne we Wrocławiu. Mama mnie tam zawiozła i zostawiła, spędziłam tam kilka dni. Ciotka zabrała mnie do zoo i tam przez pręty karmiłam kozy trawą i inną zieleniną, która rosła obok ogrodzenia. W pewnym momencie moja ciotka gdzieś chyba się oddaliła i przykucnął przy mnie jakiś dorosły facet, zerwał trochę trawy, chciał mi ją dać i zaczął coś tam do mnie gadać. Wydało mi się to jakieś dziwne, bo przecież sama potrafiłam trawę zrywać, więc nie rozumiałam po co on mi ją daje. Wydawało mi się to na tyle dziwne, że się w ogóle do niego nie odezwałam, trawy nie wzięłam, dalej sama te kozy karmiłam i chyba w końcu sobie poszłam stamtąd. A więc nawet dziecku takie zachowanie może się wydawać... dziwne.