@Spike31
Podróżowanie po Europie było i droższe i trudniejsze przed przystąpieniem do UE. Tym bardziej zatrudnienie czy pozwolenie na pobyt. Pogadaj z tatą i porównaj z Twoją sytuacja.
W Polsce nie żyje się łatwo, ale da się żyć. I tak jak napisałam wcześniej, dziwne jest dla mnie to, że ktoś narzeka na UE, a jednocześnie garściami czerpie z możliwości, które daje.
Narzekasz na system podatkowy czy ZUS (tu też mogłabym się trochę popluc a propos prowadzenia działalności gospodarczej ), ale tak sobie z bezpiecznej odległości narzekasz. .. mówisz, że glosujesz na taką, a nie inną partię, bo obiecują, że będzie lepiej, ale wszystko fajnie dobrze, partia niszowa, więc może sobie obiecywac gruszki na wierzbie, bo te postulaty dotyczące UE są nie do zrealizowania. Więc naobiecywac mogą, bo i tak nie będą musieli tych obietnic spełniać, a jak się uda, to ciepła posadka z naszych podatków właśnie, zostanie im opłacona.
Wielka Brytania, której system socjalny i podatkowy zdaje Ci się bardziej odpowiadać, wybrała Brexit. I co? I nagle się okazuje, że trzeba to przeprowadzić, a nie wiadomo jak. Bo co innego pompowac sobie sondaże wyborcze, a co innego potem te obietnice spełniać. Referendum było w 2016, wkrótce być może dojdzie do faktycznego Brexitu. Zobaczymy .
Faktem jest, że UK było znaczącym członkiem UE i ze jest to kraj z dużo bardziej uporzadkowana gospodarką. I co? I nie jest łatwo się dogadać. Więc ktokolwiek myśli, że ktoś będzie słuchał żądan polskich, to raczej się myli.
Tak samo z ideą prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego. Ile Twoim zdaniem powinna wynosić stawka, żeby opłacało się to ubezpieczycielowi?
Obniżmy podatki, unikajmy płacenia, ok. Na pewno budżet państwa na tym skorzysta. Przecież już dziś pęka w szwach przy starzejącym się społeczeństwie, ludziach w wieku produktywnym pracującym za granicą bądź żyjącym z socjalu.
@NoToForeigners
Tak jak zauważył Ziemowit, Twoja poprzednia wypowiedź mogła sugerować, że nadal tam mieszkasz. Ale skoro od 2016 nie, to ok.
Niemniej jednak wygląda na to, że kiedyś korzystales dobr UE.
Tez mieszkałam w UK. Było fajnie. Żyło się lżej.
O dziwo nikt nie chciał mnie nawrócić z, jak to ujales, tradycji heteroseksualnej.
Co do chrześcijaństwa, to też ciekawa sprawa. Byłam tam w sumie w czterech różnych kościołach i co ciekawe to większość kongregacji, to najczęściej byli imigranci właśnie i to niekoniecznie Polacy, bo i Filipinczycy i Afrykanczycy i inni. I Brytyjczycy też, aczkolwiek tutaj taką zupełnie brytyjską i białą kongregacje zobaczyłam dopiero w piątej zonie na bogatych przedmieściach. Bliżej centrum mieszkało zapewne więcej imigrantów.
Ale wszyscy dali radę modlic się razem, a podczas niedzielnej mszy w katedrze można było dostać ulotki z treścią ewangelii w różnych językach.
Co do tego czy są powołania wśród Brytyjczyków czy nie, to już kwestia własnych wyborów. Równie dobrze mogę Cię spytać czemu nie zostałeś księdzem skoro tak martwisz się o tradycję chrześcijańska. Wielu Brytyjczyków też nie zostało, ale tam to wygląda zupełnie inaczej.
Ten kościółek, do którego chodziłam miał tylko jednego starszego księdza, który jak był chory, to musiał tak czy inaczej poprowadzić mszę kaszlac przy czytaniu Ewangelii.
W kościele nie było bogato. Przy mszy pomagali parafianie.
Da się? Na tym 'zepsutym Zachodzie'?